Rydzyk przed WSA poniósł porażkę i tylko najwierniejsi, choć nie najrozumniejsi, leją krokodyle łzy nad upadkiem sprawiedliwości w III RP.
Znanego amerykańskiego multiplikatora prokuratura poprosiła o spotkanie, ale ten się miga:) A niektórzy tutaj już gdaczą, że on, Amerykanin, nie może być przez polską prokuraturę przesłuchiwany. Sami nie wiedzą, jak bardzo się mylą, bo on przecież ma też chyba i polskie obywatelstwo, w końcu taki patriota nie zrzekłby się, nieprawdaż?
Zastanawia mnie nadzwyczajna uprzejmość tej prokuratury, bo mogła go nie zapraszać na spotkanie, ale po prostu wezwać na przesłuchanie. I jego obywatelstwo przed niczym go nie chroni. Ale Ppolska to dziwny kraj, niestety... Z drugiej jednak strony facet, który twierdzi autorytatywnie na wszystkich spotkaniach organizowanych przez GP, że ustalenia wszystkich komisji są nieprawdziwe, powinien - jako żarliwy patriota być zainteresowany prawnym wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej. Skoro - jak twierdzi - jego ustalenia są niepodważalne, a wszystkie inne ustalenia oficjalne są bezwartościowe, to przecież ma doskonałą okazję, aby się podzielić z polskimi władzami wynikami swoich badań. Prawdę powiedziawszy, powinien to zrobić już znacznie wcześniej, gdyby naprawdę mu zależało na wyjaśnieniu tej sprawy i odpowiednio to nagłośnić. Ale on jakoś nie ma ochoty i stawia absurdalne warunki. Że może się spotkać, ale w Sejmie, albo w obecności amerykańskich dyplomatów (jeśli jest nadal polskim obywatelem, a zakładam, że - powtórzę - JAKO ŻARLIWY PATRIOTA nie zrzekł się polskiego obywatelstwa to jego żadanie jest po prostu śmieszne i bezpodstawne:)
Pal sześć uprzejmości prokuratury. Ten żarliwy patriota powinien z własnej i nieprzymuszonej woli przekazać swoje wyniki. Podobno miał zrobić to poseł Macierewicz, ale chyba nie zrobił, bo w swoim czasie prokuratura poinformowała, że żadnego materiału Biniendy nie otrzymała. Antek najpierw się rzucał, a w końcu nie pokazał żadnego dowodu nadania tychże materiałów:))))
I tak mi się jakoś zdaje, że pan Binienda nie ma niczego konkretnego do powiedzenia. Bo skoro by miał, to by prokuraturze bez warunków wstępnych pokazał. Uprzedzam wszelkie insynuacje, że pan "profesor" boi się o swoje bezpieczeństwo. Tylko idiota może sobie wyobrażać, że ktokolwiek boi się jego ustaleń.
Swoją drogą ciekawie się zapowiada. Obstawiam, że Binienda jednak zrejteruje. Może nie on sam, ale ci, którzy zbijają kapitał na jego "ustaleniach".



Prokuratura robi dobrą minę do złej gry i niby chce rozmawiać z Biniendą. Nie może nadal go ignorować, bo niedługo się okaże że wszyscy poważni polscy eksperci badaja katastrofę smoleńską za wyjątkiem komisji Millera i polskiej prokuratury.
http://www.konferencja.home.pl/komunikat.pdf